Informatyczne piekiełko

Kompleksowy projekt IT

Nic nowego.

Nie pierwszy raz, spotkaliśmy się z infrastrukturą IT, która mocno odbiegała od ideału. W obliczu nadchodzącego ustawodawstwa odnośnie RODO (GDPR) coraz bardziej znaczące stały się tematy takie jak projekty IT poprawiając bezpieczeństwo informatyczne. Brak przemyślanej koncepcji, wśród osób odpowiedzialnych za informatykę w firmie oraz brak przewidywania, powoduje, że infrastruktura rozrasta się w sposób niekontrolowany, a z czasem przestaje być wydajna i bezpieczna.

Jak nad tym zapanować?

Zastaliśmy zbiór danych, w którym każdy miał dostęp do wszystkiego, a często przez zwykłe ludzkie roztargnienie niektóre pliki lub całe foldery po prostu ginęły. Ilość zduplikowanych danych poprzez przechowywanie ich w różnych miejscach była przeogromna, co stwarzało stałe wrażenie braku dostępnej przestrzeni dyskowej. Jedynym i głównym narzędziem wymiany danych była poczta elektroniczna, a przesyłane pliki były wciąż powielane i zapisywane w różnych miejscach. Od początku wiedzieliśmy że ten projekt IT będzie interesującym wyzwaniem.

Dane nie są bezpieczne.

Tematem na osobny projekt IT były serwery aplikacyjne i polityka kopii bezpieczeństwa, a właściwie jej brak. Do każdej aplikacji serwerowej powstawała kolejna stacja robocza, która pełniła rolę serwera aplikacji. Uzbierało się ich łącznie siedem. Pomijając fakt, że stały w różnych miejscach, z przypadkowym podpięciem do sieci i zasilania. Jak można się domyśleć, problem z prawidłowym działaniem aplikacji klient-serwer był codziennością. Kopia zapasowa, była wykonywana przez administratora wtedy, kiedy pamiętał, aby wziąć swój nieśmiertelny dysk na USB i skopiować dane. Czy wszystkie konieczne? Tego pewnie nie wiedział nikt, bo próba odtworzenia, nigdy nie była wykonywana.

Kable jak makaron.

Dość ciekawym elementem było również to, co zwykle nazywamy infrastrukturą sieciową, a w tym przypadku bardziej radosną twórczością na kształt czegoś co przypominało sieć. Jednak, jak to się mówi w IT, gadało. Okablowanie, różnymi, mniej lub bardziej krętymi, drogami docierało do urządzeń, ale ich pierwotnych tras nikt nie był już w stanie odnaleźć.

Wyzwanie.

Taki, w dużym uogólnieniu stan infrastruktury informatycznej, zastaliśmy w pewnej organizacji. Myślicie, że się przeraziliśmy? Ależ skąd? Zwyczajowo potraktowaliśmy to jako wyzwanie rzucone nam jak ,nie przymierzając, rycerska rękawica. Wiedzieliśmy dokładnie, że jak skończymy ten projekt IT, będzie ładnie i bezpiecznie jak u mamy.

Projekt IT.

Usiedliśmy do projektowania. Lubię te wielkie tablice z mazakami, które pozwalają nam się czuć jak kreatorzy czegoś, czego nikt na pewno nie wymyśli lepiej od nas. Tradycyjnie podzieliliśmy infrastrukturę na części, warstwy, zbiory i podzbiory. Sieć wymagała reanimacji, co przekazaliśmy naszym najlepszym fachowcom od okablowania. W krótkim czasie mieliśmy projekt węzłów, wraz z podziałem na węzły MDF i IDF. Jednocześnie powstał projekt zasilania awaryjnego dla najbardziej newralgicznych urządzeń, które świadczyły usługi dla całej organizacji. Częściowo wykorzystaliśmy istniejące okablowanie, dołożyliśmy parę przyłączy i w niedługim czasie mieliśmy silną podbudowę pasywną naszej sieci.

Raj dla handlowca.

Urządzenie brzegowe oraz przełączniki były dobrym przykładem dla młodego adepta sprzedaży w branży projektów IT. Mógł tam znaleźć szeroki przekrój marek od tych najtańszych, przeznaczonych do rozwiązań domowych po całkiem przyzwoite przełączniki zarządzalne wiodących marek. Ponadto nikt nie przejmował się tym, że sieć 10Mbps może momentami się zatykać przy dzisiejszym zapotrzebowaniu na przepustowość. Po raz kolejny usiedliśmy do mazania po białych tablicach i wykorzystując to co już jest w organizacji oraz eliminując wąskie gardła powstała całkiem ładna, aktywna sieć z optymalną wydajnością. Nie kosztowała majątku, bo jak zwykle staraliśmy się dobrać celnie i w miarę możliwości wykorzystać to co już jest.

Rozwiązania dobrane na miarę.

Nasz projekt IT obejmował również, dwa serwery fizyczne, jeden na kontroler Active Directory i serwer plików oraz drugi na wirtualizację. Pozwoliło nam to zapanować nad chaosem związanym z dostępem do plików oraz przenieść serwery aplikacyjne na platformę wirtualną. Stworzyliśmy też politykę bezpieczeństwa oraz politykę wykonywania kopii zapasowej. W miarę szybki i wydajny NAS pozwolił nam w najmniej obciążającym momencie przerzucić dane i maszyny w inne miejsce.

Efekt jest imponujący.

Chwilę to trwało, ale warto było. Teraz każdy wie, gdzie ma swoje pliki i współdzieli je z innymi w takim zakresie w jakim potrzebuje. Aplikacje działają bez zarzutu, a dostęp do nich jest ciągły. Nie martwimy się już o utratę danych, a dostępu z zewnątrz strzeże między innymi UTM. Nie kosztowało to majątku, bo staraliśmy się wykorzystać to co jest i to co się jeszcze nadaje w jak największym stopniu. Czy jesteśmy z siebie dumni? Tak. Zapraszamy do kontaktu, a dasz nam powód do dumy i sam będziesz dumny z wykorzystania nowych technologii w Twojej firmie, po wdrożeniu projektu IT z iNS

Duży salon sprzedaży światowego koncernu.

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI

Jeśli potrzebujesz wsparcia i wiedzy naszych specjalistów IT, masz świetny pomysł i szukasz ludzi, z którymi mógłbyś go zrealizować, zostaw kontakt do siebie, a na pewno się odezwiemy. Czekamy na Ciebie.

lub

Zostaw swój numer telefonu.
Oddzwonimy!
Wprowadź poprawnie numer swojego telefonu Zaznacz zgodę Twój numer został zapisany - oddzwonimy już niedługo